Przygotowanie auta do dalekiej trasy

Większość kłopotów w podróży bierze się z rzeczy, które dało się sprawdzić w domu, na spokojnie, przy otwartej bramie garażu. Rozkładamy przygotowanie na trzy momenty: tydzień przed wyjazdem, wieczór przed i sam poranek.

Zaktualizowano 1 października

Prywatny garaż z autem przygotowywanym do dalekiej podróży

Tydzień wcześniej: to, co wymaga wizyty u mechanika

Na tydzień przed dłuższym wyjazdem warto zajrzeć pod auto albo poprosić o to warsztat. Chodzi o rzeczy, których nie da się załatwić rano: stan klocków i tarcz, luzy w zawieszeniu, szczelność układu chłodzenia, stan pasków. Jeśli coś wymaga części, jest jeszcze czas, żeby ją sprowadzić bez dopłaty za pośpiech.

Przy okazji warto powiedzieć mechanikowi, dokąd się wybierasz i ile kilometrów planujesz. Inaczej patrzy się na auto, które jeździ po mieście, a inaczej na takie, które przez trzy dni będzie trzymać stałą prędkość na autostradzie i wracać obciążone. To jedno zdanie potrafi zmienić zakres przeglądu.

Opony i to, co się w nich dzieje

Ciśnienie sprawdza się na zimnych oponach, najlepiej rano, zanim auto ruszy. Przy pełnym obciążeniu — czworo ludzi i bagażnik po brzegi — producent zwykle przewiduje wyższe wartości niż przy jeździe w pojedynkę. Tabliczka z tymi danymi bywa na słupku przy drzwiach kierowcy albo na klapce wlewu.

Poza ciśnieniem liczy się głębokość bieżnika i wiek gumy. Opona, która wygląda jak nowa, ale jest twarda i popękana na bokach, na mokrej nawierzchni zachowa się zupełnie inaczej niż się spodziewasz. Warto też sprawdzić koło zapasowe albo zestaw naprawczy — bywa, że leży w bagażniku nietknięty od czasu zakupu auta.

Płyny, światła, wycieraczki

Olej, płyn chłodniczy, płyn hamulcowy i spryskiwacze — cztery rzeczy, które sprawdza się w pięć minut przy podniesionej masce. Płynu do szyb bierze się więcej, niż się wydaje potrzebne, bo latem owady, a jesienią sól z drogi potrafią opróżnić zbiornik w jeden dzień jazdy.

Wycieraczki wymienia się wtedy, gdy zostawiają smugi w poprzek pola widzenia kierowcy, a nie wtedy, gdy zaczną piszczeć. Światła najlepiej sprawdzić we dwoje: jedna osoba siedzi za kierownicą i przełącza, druga obchodzi auto dookoła. Trwa to chwilę, a oszczędza rozmowy z patrolem przy pierwszej kontroli.

Wieczór przed wyjazdem

Wieczór to czas na rzeczy miękkie. Umyte szyby od środka, wytarta deska rozdzielcza, opróżnione schowki z tego, co się przez pół roku nazbierało. Czysta szyba od wewnątrz robi ogromną różnicę przy jeździe pod słońce i o zmierzchu — i jest to jedyna rzecz z tej listy, której nie da się nadrobić w trasie.

Wtedy też pakuje się bagażnik, a nie rano. Pakowanie na spokojnie pozwala ułożyć rzeczy tak, żeby te potrzebne w drodze leżały na wierzchu. Rano w pośpiechu zawsze kończy się tym samym: kurtka jest pod walizką, a termos gdzieś pod kołem zapasowym.

Poranek: piętnaście minut, które warto sobie dać

Wyjazd godzinę wcześniej niż się planowało to najtańszy sposób na spokojną podróż. Auto zdąży się nagrzać albo przewietrzyć, szyby przestaną parować, a pierwsze kilometry pojedzie się bez wyścigu z porannym ruchem. Na rondzie przy wyjeździe z miasta różnica bywa kwadransa.

Ostatnia rzecz to krótki obchód auta: czy nic nie zostało na dachu, czy klapa bagażnika jest domknięta, czy lusterka są ustawione pod kierowcę, który naprawdę poprowadzi. Jeśli w podróży zmieniacie się za kierownicą, ustawienie fotela i lusterek robi się na każdym postoju od nowa, a nie w biegu na pasie awaryjnym.

Do zapamiętania

  1. Rzeczy wymagające części sprawdzaj tydzień wcześniej, nie w dniu wyjazdu.
  2. Ciśnienie w oponach ustaw pod pełne obciążenie, na zimnych kołach.
  3. Szyby umyte od środka i wyjazd godzinę wcześniej to dwie najtańsze poprawki komfortu.